News

Co naprawdę liczy się w śpiewie

· Marcin Goliat · 3 min czytania
Co naprawdę liczy się w śpiewie

Jurorzy konkursów wokalnych często wiedzą, kto wygra, po kilku sekundach. Pytanie, po czym to poznają. Śpiewacy słyszą od nauczycieli, że głos ma być „cieplejszy”, „bardziej skupiony” albo „dzwoniący”, ale co to znaczy w praktyce? Japońscy naukowcy z Uniwersytetu Keio sprawdzili to w sali koncertowej. Okazuje się, że głośność nie jest tym, co przekonuje ekspertów.

Jak wyglądało badanie

W sali koncertowej wystąpiło 22 wykształconych śpiewaków klasycznych (10 mężczyzn i 12 kobiet). Każdy wykonał a cappella, czyli bez akompaniamentu i bez mikrofonu nagłaśniającego, włoską pieśń „Caro mio ben”. Pięciu doświadczonych nauczycieli śpiewu dało każdemu ogólną ocenę w skali do 100 punktów oraz osobno ocenili sześć cech, m.in. vibrato, rezonans, dykcję i czystość intonacji. Równolegle badacze zmierzyli parametry nagrań, takie jak głośność i sposób, w jaki głos faluje.

Co naprawdę liczyło się dla jurorów

Wyższe noty dostawali śpiewacy, których głos był oceniany jako lepszy pod względem vibrato, rezonansu i ekspresji. Vibrato to naturalne, delikatne falowanie wysokości dźwięku. Rezonans to „nośność” głosu, czyli to, że brzmi pełnie i niesie się po sali bez wysiłku.

Pomiary potwierdziły to samo. Lepiej oceniani byli ci, w których głosie było więcej energii w zakresie wysokich częstotliwości, 2-4 kHz. To tzw. formanta śpiewacza, czyli rodzaj „blasku”, który pozwala głosowi przebić się przez orkiestrę bez krzyku. Powstaje m.in. przez obniżenie krtani i poszerzenie gardła. Zwykła głośność nie miała z ocenami związku. Co ciekawe, dykcja, czystość intonacji i opis barwy też nie przewidywały wyniku. Autorzy sugerują, że u profesjonalistów poprawność techniczna jest oczekiwana, więc o miejscu decydują inne cechy.

Pojawiła się też różnica między płciami. U mężczyzn szybsze vibrato wiązało się z niższymi notami. U kobiet tempo nie miało większego znaczenia, ale szerszy zakres falowania wiązał się z wyższymi ocenami. Badacze podejrzewają, że jurorzy mają inne wzorce brzmienia dla głosów męskich i żeńskich.

Co z tego wynika, jeśli śpiewasz choćby w chórze

Zastrzeżenia są ważne: próba była mała, śpiewano jeden utwór, a oceniało pięciu jurorów. To badanie pokazuje powiązania, nie przepis na wygraną, i dotyczy śpiewu klasycznego. Nie wiadomo, czy wyniki przeniosłyby się na pop czy musical.

Wnioski praktyczne? Jeśli śpiewasz w chórze, na karaoke czy pod prysznicem, nie warto zakładać, że głośniej znaczy lepiej. Forsowanie głosu męczy gardło, a słuchaczy bardziej przekonuje dźwięk dobrze „osadzony” i pełen wyrazu. Możesz nagrać się telefonem i posłuchać, czy głos brzmi swobodnie i czy opowiadasz coś emocjami, a nie tylko trafiasz w nuty. Najlepiej pracować nad tym z nauczycielem śpiewu. Autorzy liczą, że takie pomiary pomogą uczniom zrozumieć wskazówki typu „niech to zadzwoni” i śledzić postępy między lekcjami. Nie mają jednak zastąpić ucha eksperta.

Źródło: źródło (https://neurosciencenews.com/tacoustic-science-singers-auditory-neuroscience-32386/)

Materiał informacyjny, nie stanowi porady medycznej.

Przeczytaj też