Psylocybina, związek z „magicznych grzybków”, od lat jest na językach naukowców jako potencjalny lek na ciężką depresję. Nadal jednak nie było jasne, co dokładnie robi w mózgu i czy do poprawy nastroju potrzebna jest psychodeliczna „podróż”. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz zajrzeli do żywego mózgu myszy i przedstawili odpowiedź, która może zmienić kierunek badań nad lekami przyszłości.
Spis treści
Nowe połączenia w ciągu doby
Badacze przez kilka tygodni śledzili pod specjalnym mikroskopem maleńkie wypustki komórek nerwowych, czyli kolce dendrytyczne. To „gniazdka”, w których neurony odbierają sygnały od innych neuronów. Już w ciągu 24 godzin od podania psylocybiny pojawiło się wyraźnie więcej nowych kolców. Co ważniejsze, wiele z nich szybko dojrzewało z kruchych, krótkotrwałych wypustek w duże, stabilne struktury, które utrzymywały się tygodniami. Zdaniem autorów to ślad, który zostaje w mózgu po jednej dawce.
Efekt zależał od tego, w jakim stanie był mózg. U zdrowych myszy psylocybina tylko chwilowo zwiększała liczbę nowych połączeń, a jednocześnie usuwała część starych. U myszy narażonych na przewlekły, nieprzewidywalny stres, czyli w modelu naśladującym u zwierząt cechy depresji, powstało jeszcze więcej nowych kolców, a utrata istniejących połączeń została zahamowana. Wynik sugeruje, że psylocybina nie „dokłada połączeń na ślepo”, ale działa inaczej w mózgu zdrowym i wyniszczonym stresem.
Przebudowa mózgu bez halucynacji?
Drugi wątek jest równie ciekawy. Psylocybina działa m.in. przez pewien typ receptorów, czyli „wejść” na powierzchni komórek nerwowych. Naukowcy genetycznie włączali je i wyłączali w jednej grupie neuronów kory mózgu. Gdy receptory działały tylko w tych komórkach, przebudowa połączeń zachodziła w pełni, a u myszy nie pojawiał się charakterystyczny ruch głowy, który u gryzoni służy za wskaźnik halucynacji. Gdy receptory usunięto, było odwrotnie: zachowanie wskazujące na „odlot” pozostało, ale nowych połączeń nie przybywało.
To sugeruje, że u myszy za odbudowę połączeń i za efekty psychodeliczne odpowiadają różne szlaki w mózgu. Otwiera to drogę do poszukiwania leków, które wspierałyby regenerację mózgu bez halucynacji. Miałoby to praktyczne znaczenie: dziś sesje z psylocybiną w badaniach klinicznych wymagają wielogodzinnej opieki dwóch przeszkolonych specjalistów, co bardzo utrudnia szerokie stosowanie takiej terapii.
Co to znaczy dla ciebie
Na razie niewiele zmienia się w twoim życiu, i to jest ważne zastrzeżenie. Badanie przeprowadzono na myszach, więc nie wiemy, czy u ludzi mechanizm wygląda tak samo. Nie pokazuje ono też, że sama przebudowa połączeń wystarcza, by złagodzić depresję. Psylocybina nie jest zatwierdzonym lekiem, a w wielu krajach, także w Polsce, jest substancją kontrolowaną. Eksperymentowanie z grzybami na własną rękę to zły pomysł: skutki bywają nieprzewidywalne, a dawka i warunki mają duże znaczenie.
Z badania warto wyciągnąć jedną myśl: przewlekły stres może wiązać się z utratą połączeń w mózgu, przynajmniej u zwierząt, więc nie bagatelizuj go. Jeśli od tygodni czujesz przygnębienie, brak energii i radości, porozmawiaj z lekarzem rodzinnym lub psychologiem. Depresję da się leczyć dostępnymi dziś metodami, takimi jak psychoterapia i leki.
Źródło: źródło
Materiał informacyjny, nie stanowi porady medycznej.




